poniedziałek, 31 sierpnia 2015


~*~ Rozdział perwszy~*~
ROSE
W pociągu było ciasno. Siedziałam naprzeciw Albusa. Albus był moim kuzynem. Byłam do niego bardzo przywiązania. Uwielbiałam go. Czego nie mogłam powiedzieć o Jamesie. On był złośliwy. Rozmawialiśmy o szkole. Bałam się. Nie wiedziałam gdzie zostanę przydzielona. Nie chciałam do Slytherinu! O nie! Tylko nie tam! Mama mówiła, że nawet jak trafię do Slytherinu, to nadal będą mnie kochać, ale tata mówił coś innego... Jak raz rozmawiałam z ciocią Ginny, to mówiła, że niektóre rzeczy, o których mówi tatuś, nie można brać serio. Ciocia Ginny jest mądra. Czasami wydaje się mądrzejsza od tatusia. Ale i tak moja mamusia jest najmądrzejsza. Wujek Harry mówił, że była najmądrzejsza na roku. Oj...rozgadałam się a przecież właśnie jesteśmy niedaleko szkoły.

Pociąg zatrzymał sie z łoskotem. Wagon szrpnął, potknęłam się i wpadłam na kogoś. Przewróciłam się i padłam na kolana, a moja kostka wygięła się. Strasznie bolało. Podniosłam wzrok i spojrzałam na chłopaka, na którego wpadłam. Niebieskooki blondyn. Szczupły, dosyć wysoki. Załam go. Scorpius Malfoy. Tata zabronił mi z nim rozmawiać. Mówił, że jest taki jak jego ojciec i mam być lepsza od niego. Podobno odziedziczyłam inteligencję po mamie. Spojrzał na mnie z politowaniem. Podał mi rękę i podniósł. Ustałam, po czym od razu wróciłam na podłogę. Moja kostka strasznie bolała. Chyba ją złamałam. Młody Malfoy Złapał mnie za rękę i poczłapałam razem z nim do Hogwartu kulejąc. W wejściu już czekała na nas profesor McGonagall. Mama mi o niej opowiadała. Podobno teraz była jednocześnie dyrektorem szkoły, oraz nauczycielką transmutacji. Chyba zauważyła, że z moją kostką jest coś nie tak, ponieważ podeszła do mnie. Uśmiechnęła się do mnie i zapytała:
-Jak się mazywasz?
-Rose Weasley- opadłam na podłoge. Scorpius przestał mnie podtrzymywać. Spojrzałam na niego pytająco. Nadal stał obok mnie ale już nie pomagał mi stać. McGonagall jednym, sprawnym ruchem różdżki naprawiła mi nogę po czym odeszła.
-Co się stało? Dlaczego mnie puściłeś?- zapytałam zdziwiona.
-Jesteś córką Grenger i Weasley'a? - rzucił mi podejrzliwe spojrzenie.
-No tak ale...- przerwał mi.
-Dotykałem córkę szlamy fuuu!- otrzepnął rękaw, którym mnie podtrzymywał, po czym uśmiechnął się drwiąco i odszedł za kolegami.

SCORPIUS
-Jak się nazywasz?- zapytała rudowłosej, która trzymała mnie za rękaw.
-Rose Weasley- odparła dziewczyna. Weasley. Tak jak ten rudy przyjaciel Harrego Pottera. To o niej mówił ojciec. To z nią nie mogę rozmawiać. To jej ma nienawidzieć. Ojciec zabije mnie jak się dowie, że jej pomogłem. Puściłem ją. Jak mogłem dodtykać córki szlamy?!
Nauczycielka naprawiła nogę dziewczyny i odeszła. Ta od razu zaczęła na mnie wrzeszczeć. Zaczęła zadawać pytania a ja jej odpowiedziałem jak było. Odpowiedziałem, że jest córką szlamy i odszedłem.

*Chcecie kolejny rozdział?*






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz