poniedziałek, 31 sierpnia 2015


~*~ Rozdział drugi ~*~
ROSE
W Wielkiej Sali było bardzo tłoczno. Ledwie przecisnęłam się przez tłum idąc za profesor McGonagall. Staliśmy już po środku sali. Nauczycielka transmutacji postawiła przed nami mały, drewniany stołek a w ręce trzymała starą tiarę. Zaczęła wyczytywać nasze nazwiska.
-Julia Queen.- Czarnowłosa dziewczyna podeszła niepewnie do pani profesor i usiadła na stołku. Tiara przydzieliła ją do Gryffindoru. Przyszła kolej na następną osobę. Chłopak imieniem Sebastian trafił do Slytherinu. Kolejny był Albus. Chwiejnym krokiem podszedł do McGonagall. On najbardziej się bał Ceremonii Przydziału. Chwila napięcia.
-Slytherin! - poniosło się po sali. Albus oszołomiony podszedł do stołu Ślizgonów. Był zły i smutny. Jego koszmary się spełniły. Zaraz za Albusem do stołu poszedł Scorpius. Nienawidziła go. Tatuś miał rację... Jest ttaki sam jak jego ojciec. Przyszła kolej na mnie. Usiadłam na stołku. Stresowałam się. Nie chciałam trafić do Slytherinu.
-Gryffindor! -zagrzmiała tiara. Tak jak każdy w mojej rodzinie. Tylko szkoda że Albus trafił do domu węża... Podeszłam do stołu Gryfonów i zajęłam wolne miejsce. Usiadłam obok czarnowłosej dziewczynki.
-Jestem Julia a ty?-zapytała podając mi rękę.
-Jestem Rose-odpowiedziałam uśmiechając się.
~*~
Po uczcie Prefekci zaprowadzili nas do swoich dormitoriów. Wraz z innymi Gryfonami zatrzymałam się przed portretem Grubej Damy.
-Peleryna niewidka-powiedział prefekt po czym weszliśmy do środka, do pokoju wspólnego. Było tu bardzo przytulnie. Odruchowo zaczęłam oglądać się za Albusem lecz przypomniałam sobie, że trafił do Slytherinu. Szkoda. Tak bardzo chciał tu trafić. Pewnie by mu się spodobał nasz pokój wspólny. Weszłam z Julią do dormitorium dziewcząt i wyczerpane padłyśmy na łóżka. Zasnęłam od razu. ~*~
Obudziłam się wcześnie rano. Wzięłam kawałek pergaminu i postanowiłam wysłać sowę do mamy i taty.
Droga mamo, tato, Hugo!
Trafiłam do Gryffindoru. Niestety Albus trafił do Slytherinu. Trochę smutno mi bez niego... Ale nie mówdzie nic wujkowi Harry'emu i cioci Ginny że wam napisałam. Mam nadzieję że niedługo się spotkamy. Całusy.
                                  Rose
Zwinęłam kawałek pergaminu i przywiązałam do nóżki mojej sówki. Ariana-tak nazywała się moja sówka- wyleciała przez okno i pofrunęła przed siebie.

Mam nadzieję że wam się podoba :) 

1 komentarz:

  1. nienawidziłam* taki* po za tymi małymi błędami fajne ^^ pisz dalej nie mogę się doczekać nowego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń