~*~Rozdział czwarty~*~
SCORPIUS
No nie! Ta McGonagall zwariowała do końca! W jednym pokoju z córką szlamy! Jak się mój ojciec o tym dowie to najpierw zabije Rose a potem McGonagall. Ale nie warto było się teraz kłócić. Szliśmy z Filchem na czwarte piętro. Mieliśmy wszyscy pokoje niedaleko siebie, więc mogłem uciec do Albusa. Dziwne ale mimo zakazu ojca, zaprzyjaźniłem się z nim. Mama przekonała tatę a on wreszcie zaakceptował mój wybór. Nasz pokój znajdował się trzy pokoje dalej od pokoju mojego przyjaciela. On przyjaźnił się kiedyś z tą całą Rose, córką tej szlamy ale wychowałem go na ludzi. Weszliśmy do środka a Rose od razu poszła do łazienki. Usiadłem w fotelu w małym saloniku. Po prawej stronie znajdował się pokój z napisem Rose Weasley a po lewej z napisem Scorpius Malfoy. Dziewczyna wyszła z łazienki po kilku minutach. Uderzyła mnie fala słodkiego zapachu. Rudowłosa wzięła prysznic a teraz stała przed nim w przydużej koszulce i fioletowych, na prawdę krótkich spodenkach. Omiotła mnie pogardliwym wzrokiem i poszła do siebie. Była nawet ładna. Co ty wygadujesz Scorpius?! To przecież córka szlamy. Ale ładna córka szlamy. SZLAMY. Wszedł do łazienki, wziął krótki prysznic i poszedł do siebie, położył się na łóżku i zasnął.
~*~
Obudziło mnie bieganie w salonie. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem Rose tylko w koszulce. Stanąłem w drzwiach i uśmiechnąłem się drwiąco.
-Oh Weasley, Weasley... -zacząłem kręcąc żartobliwie głową. Dziewczyna natychmiast odwróciła się w moją stronę i zakryła kocem leżącym na fotelu.
-Czego chcesz Malfoy?-wrknęła.
-Nie zapomnij że ja też tutaj mieszkam-powiedziałem urażony.-Swoją drogą niezłe ciałko- puściłem jej 'oczko'
-Taaak? Tylko nie zapomnij że to ciało córki szlamy-rzuciła pogardliwie.
-Wiesz co Weasley? Możemy chyba zakopać topór wojenny na czas jak razem mieszkamy co? - zapytał poważnie.
-Z tobą? Ani mi się śni.-zakończyła.
Uśmiechnąłem się lekko i gdy schylała się, skupiłem wzrok w pewnym miejscu. Ona to zauważyła bo wzięła poduszkę i rzuciła nią we mnie krzycząc:
-Świnia! Podła ropucha!-po czym wyszła z pokoju.
~*~
ROSE
Ten łajdak patrzył na moje pośladki! To było niedorzeczne! I ja mam z nim mieszkać pod jednym dachem! I jeszcze 'zakopmy topór wojenny'. O nie! Po moim trupie! Jeszcze nie zapomniałam jak przeciągnął Albusa na swoją stronę wciskając kit, że to ja jestem tą najgorszą. Do lekcji zostało jeszcze trochę czasu, więc poszłam się przejść na wierzę zachodnią. Miałam nadzieję, że spotkam tam Julię, ponieważ chciałam z nią porozmawiać. Brakowało mi jej. Wychyliłam się kawałek poza barierkę. Nagle obok mnie przebiegła grupka Krukonów z siódmego roku i jeden mnie potrącił. Wypadłam z wierzy i w ostatniej chwili złapałam się parapetu jedną ręką, lecz nadal nie mogłam się wczołgać dalej. Chciałam krzyczeć ale za bardzo się bałam. Ktoś tędy przechodził i chyba mnie zauważył. Złapał za rękę a ja byłam pewna że jestem bezpieczna i puściłam drugą lecz zaczęłam spadać. W ostatniej chwili postać ratująca mnie wychyliła się i chwyciła mnie mocniej za ręce. Podniosłam głowę żeby zobaczyć kto jest moim wybawcą. To był Scorpius. Na brodę Merlina tylko nie on! Będę musiała mu podziękować! Wciągnął mnie do góry. Opadłam bez siły na posadzkę. Słone łzy zaczęły mi spływać po policzku. Byłam w szoku i o krok od śmierci.
-Chodź że już na lekcje.-powiedział oschle. Spojrzałam na niego zapłakanymi oczami i zaniosłam się jeszcze bardziej płaczem. Na Godryka Rose! Dlaczego ty pokazujesz temu Malfoy'owi że jesteś słaba? On to wykorzysta! Ale... Nie chciałam wstać. Opadłam na brudną posadzkę nadal płacząc. Nagle poczułam jego rękę, gładzącą mnie po głowie. Podniosłam wzrok i zajrzałam mu w oczy. Niegdyś lodowato niebieskie, teraz pełne czułości. Otarł mi łzę z policzka swoją ciepłą i delikatną ręką. Odsunął się ode mnie i pomógł mi wstać. Zaprowadził do naszego dormitorium. Weszłam do łazienki i obmyłam się trochę. Byłam już spóźniona a teraz była numerologia! Wyszłam z łazienki i ubrałam się. Miałam wychodzić już na lekcje gdy zauważyłam Scorpiusa siedzącego na fotelu. Podeszłam do niego i podałam rękę.
-Dziękuję. Bez Ciebie by mnie tutaj nie było.-powiedziałam uśmiechając się lekko.
-I co z tego? Jednego Weasle'a mniej. Przecież tylu ich jest.-powiedział lekceważąco. Do oczu nadeszły mi łzy. Spojrzał na mnie i chyba zrozumiał co powiedział. Wybiegła z pokoju zostawiając go samego.
~*~
SCORPIUS
Dlaczego jesteś taki głupi Malfoy?! Po co walnąłeś o tych Weasley'ach? Uraziłeś ją. Może pobiec za nią i ją przeprosić? Eee... Co tam Scorpius. Nie warto. Przestałem już rozmyślać, wstałem i również wybiegłem z pokoju.
~*~
Dogoniłem Rose, lecz stała już z tymi swoimi przyjaciółkami, tą Julią i Taylor. Nie zwróciłem na nie uwagi. Podszedłem do Rose.
-Rose, słuchaj, przepraszam. Jaaa... No wiesz... Nie chciałem tego powiedzieć. Too... Tak jakoś wyszło. Naprawdę przepraszam Rose.-złapałem ją za rękę. Chciała coś powiedzieć ale ta czarnowłosa Gryfonka wcięła się w rozmowę.
-Przepraszasz ją?! Mogłeś pomyśleć zanim TO powiedziałeś. Przybiegła do nas zapłakana!-krzyczała.
-Przeprosiłem jasne? A poza tym nie wcinaj się! Chciałem porozmawiać tylko z Rose!-warknąłem.
-Jesteś dla niej nikim Malfoy! Nienawidzi cię!-rzuciła wściekle. Nie wiem dlaczego tak mnie to zabolało. Nie wyciągnąłem różdżki, tylko od razu rzuciłem się na nią z pięściami. Stała bez ruchu z twarzą mówiącą 'i tak mnie nie dotkniesz'. I nie dotknąłeś. Rose zasłoniła ją swoim ciałem. Zatrzymałem rękę. Stała przed Julią przerażona.
-Scorpius... Proszę... Nie...-szeptała wystraszona. Cofnąłem się zdezorientowany. Co ja chciałem zrobić do cholery?! Uderzyć Julię albo Rose? Odszedłem i tak już spóźniony na lekcje.
~*~
Świetne ;) chcem więcej :v ☺
OdpowiedzUsuń