~*~rozdział piąty~*~
ROSE
Po lekcjach poszłam z Taylor do niej i tej całej Lindy, z którą mieszkała. Jak na Ślizgonkę była całkiem w porządku. Ona znała dosyć dobrze Malfoy'a.
-Rose, nie martw się-pocieszała mnie- znam Scorpiusa dosyć długo i on nigdy by nie przeprosił nikogo. Widzisz... Jemu chyba na tobie zależy...
-Linda, co za głupoty pleciesz?-przerwała jej Taylor- wiesz co on powiedział o jej rodzinie? To chyba naturalne, że musiał ją przeprosić no nie?-zapytała
-Tak, ale Malfoyą to nie przychodzi zbyt łatwo. A co z ich dumą?-roześmiała się Ślizgonka. Nie wiem co było ze mną nie tak ale nie mogłam słuchać tego jak obrażali Scorpiusa. Co się ze mną działo?
-Przepraszam dziewczyny ale już chyba muszę iść- powiedziałam wstając. Cmoknęłam Taylor w policzek i podałam rękę Lindzie i wyszłam.
SCORPIUS
Siedziałem dosyć długo u Albusa i Louisa. Opowiedziałem Albusowi o sytuacji z Rose. Ten tylko kiwał głową.
-Czy możesz mi jakoś doradzić i powiedzieć o co jest ze mną nie tak?-zapytałem ostro-przeprosiłem ją! Źle się czułem dogryzając jej.
-Taaak... To bardzo dziwne...-powiedział Albus.
-Tym bardziej że to córka szlamy-uśmiechnąłem się złośliwie. W tej chwili do pomieszczenia wszedł Gryfon z którym mój przyjaciel tymczasowo dzielił dormitorium. Rzucił się na mnie z pięściami.
-Stary! Na Salazara! Co cię ugryzło?!-krzyczał Albus odciągając Louisa ode mnie.
-Nie pozwolę żeby on tak wyrażał się o Rose!-krzyczał-nie pozwolę żeby on ją tak traktował!
-A to niby dlaczego nędzna imitacjo czarodzieja?-zapytałem prowokując go. Czyżby małi odwaźny Gryfonik zakochał się w córce szlamy?-posłałem mu złośliwy uśmiech. Trafiłem w dziesiątkę! Kochał ją! Ja też... Nie! No co ty Scorpius?! Córka SZLAMY! Nie możesz jej kochać! Szarpaliśmy się jeszcze przez chwilę gdy do pokoju wpadła rudowłosa.
-Co tu się dzieję?!- zapytała trochę roztrzęsiona a trochę zła- na brodę Merlina Louis! Co ci jest? Wszystko okej? Jesteś ranny? Co ci ten Malfoy zrobił?!- Krzyczała
-Ja?! - krzyknąłem- to on się rzucił na mnie.
-Jak to?-zapytała. Wyglądała na zdziwioną- dlaczego Louis?
-Obrażał cię Rose.
-Mam was dosyć.-rzuciła przez ramię i wyszła. Poszedłem za nią.
-Słuchaj Weasley. Przepraszam cię za wszystko jasne? Przez ten czas jak razem mieszkamy, uznałem, że jesteś w porządku. -posłałem jej przyjazny uśmiech.
-Taaak Malfoy? A ja słyszałam, że jestem córką szlamy...
-Przeprosiłem przecież.-broniłem się.
-Oj Malfoy, Malfoy...- zaśmiała się -droczę się tylko z tobą. -poszliśmy do pokoju. Weszła do łazienki a ja usiadłem w swoim pokoju na łóżku. To przecież niemożliwe żebym się w niej zakochał. Do naszego dormitorium wparował Sebastian.
-Czego chcesz?- zapytałem warcząc.
-Już za miesiąc jest turniej pamiętasz tak?-zapytał.
-No jasne, że pamiętam. I przychodzisz do mojego dormitorium tylko po to żeby mi o tym przypomnieć?!- zapytałem tracąc cierpliwość.
-No jasne że nie.. Stary... Chciałem się tylko zapytać czy pamiętasz co masz zrobić ze zwycięzcą Gryffindoru?
-Jasne, pamiętam. Łatwiej pójdzie jak zwycięży ten Gryfon Louis. Nie będzie mi go szkoda.
-Lepiej gdyby to był syn Pottera pamiętasz co mówili Śmierciożercy? Albo ta córka rudego i tej szlamy.-powiedział obojętnie.
-Nie mów tak o Rose!-warknąłem
~*~
ROSE
Właśnie miałam wyjść gdy usłyszałam kłótnię w dormitorium. Scorpius z kimś się kłócił. Pomyślałam że to normalne ale on stanął w mojej obronie. 'Nie mów tak o Rose'. To było podejrzane. Bronił mnie... Wyszłam cicho z łazienki idąc pod drzwi Ślizgona. Przystawiłam ucho do drzwi i nasłuchiwałam. Drzwi pewnie zamknął na klucz ale nie rzucił zaklęcia.
-Stary. Wiesz że to ma być starszy Potter albo córka tego rudego- usłyszałam głos- nie bez powodu zaprzyjaźniłeś się z Albusem i skłóciłeś go z tą córką szlamy. On jej nienawidzi dzięki tobie.-o nie! Tego było za wiele. Chwyciłam za różdżkę.
-Alohomora!-krzyknęłam i weszłam z hukiem do pokoju. -Jak śmiałeś skłócić mnie z Albusem?!- celowałam różdżką w jego twarz. - Jak śmiałeś chcieć zaprzyjaźnić się ze mną po tym wszystkim?! A ty co tak stoisz?!- zwróciłam się w stronę drugiego chłopaka, Sebastiana- wynoś się stąd! Wynoś!-skierowałam na niego różdżkę-
Avis!-krzyknęłam i nagle kilka ptaszków rzuciło się w stronę chłopaka i poczęło go dziobać. Chłopak z krzykiem opuścił dormitorium.
-Rose...-zaczął niewinnym tonem.
-Zamilknij Malfoy.-powiedziałam spokojnym tonem. -nienawidzę cię... Tata miał rację. Jesteś taki sam jak twój ojciec. Jesteś zakłamanym karaluchem.-powiedział po czym pobiegłam do Taylor.
~*~
Spędziłam u niej i u Lindy noc. Prosiłam żeby o nic mnie nie pytały bo byłam zbyt zmęczona. Scorpius... Zaczęłam walkę sama ze sobą. 'Rose. Jesteś naiwna! Jak mogłaś pomyśleć że on jest dobry?! Jak mogłaś?! Muszę porozmawiać z Albusem! Muszę być stanowcza i nieugięta. Kim jest dla mnie Scorpius? To ciekawe pytanie. Jest dla mnie wrogiem, przyszłym śmierciożercą, kłamliwym szczurem. Zeszłam z Taylor i z Julią do wielkiej sali. Omiotłam wzrokiem stół Ślizgonów ale ku mojemu zaskoczeniu nie było tam ani Albusa, ani Scorpiusa. Przeszłyśmy obok stołu domu węża. Sebastian spojrzał na mnie wystraszony a ja uśmiechnęłam się dumnie i podeszłam do stołu Gryffindoru. Miejsce obok zajął Caine.
-Słyszałam jak wczoraj załatwiłaś Sebastiana. To było coś! Temu Malfoy'owi też się należało ale to też dobrze. - gratulował mi. Julia gwałtownie wstała od stołu i ruszyła w stronę wyjścia. Myślałam że irytuje ją obecność Caina ale myliłam się. W drzwiach stanął Scorpius a obok niego Albus. Julia stanęła naprzeciwko Albus, rzuciła mu wrogie spojrzenie, po czym ruszyła dalej, potrącając przy tym Malfoy'a.
~*~
SCORPIUS
Stanąłem obok Albusa w drzwiach wielkiej sali. Wiem jak go zabolało, gdy ta czarnowłosa Gryfonka spojrzała na niego wrogo. On skrycie się w niej podkochiwał. Spojrzałem mu w oczy po czym kiwnąłem głową. Chciał pogadać z Rose. Opowiedziałem mu o wszystkim. Prawie wszystkim. Są takie sprawy, o których nawet on nie może wiedzieć.
Ruszył niepewnym krokiem w stronę stołu domu lwa a ja w stronę swojego stołu.
~*~
ROSE
Poczułam oddech za sobą. Odwróciłam się gwałtownie wyciągając różdżkę. Spodziewałam się Scorpiusa ale no proszę! Przede mną stał Albus. Jak on zmężniał!
-Rose... Ja... Przepraszam za to że byłem takim idiotą. Jaaa... Nadal chcę się z tobą przyjaźnić-powiedział spuszczając wzrok. Rzuciłam mu się na szyję mocno go przytulając. Do oczu zaczęły napływać mi łzy. Spojrzałam na stół Ślizgonów. Malfoy patrzył na nas uśmiechając się lekko, lecz nie złośliwie. A może powinnam mówić Scorpius?
~*~
Gdzie się podziały nowe rozdziały :( ?
OdpowiedzUsuń